
Społem to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek handlowych w Polsce, jednak jej sklepy znikają z mapy miast w coraz szybszym tempie. Szacuje się, że obecnie działa ponad 2 tys. punktów pod tym szyldem, podczas gdy w czasach PRL było ich nawet 11 tys. Od 2019 r. zamknięto około 50 sklepów, choć sporadycznie otwierane są również nowe placówki.
W ostatnich miesiącach głośno było o likwidacji PSS Społem w Łodzi, gdzie jeszcze niedawno funkcjonowało dziesięć sklepów. Zamknięcia objęły także Szczecin — z rynku zniknęły m.in. sklepy „Stoczniowiec” i „Marianna”, a także punkty na warszawskiej Woli i w Pruszkowie. Część lokali ustępuje miejsca inwestycjom mieszkaniowym, choć pojawiają się zapowiedzi powrotu sklepów Społem do nowych budynków.
Jednym z głównych problemów sieci jest jej rozdrobniona struktura. Po reformach z 1990 r. dawne Społem podzielono na ponad 300 niezależnych spółdzielni. Brak centralnego zarządzania i wspólnej polityki zakupowej sprawia, że lokalnym podmiotom trudno konkurować z ogólnopolskimi sieciami, które dzięki skali działalności uzyskują lepsze warunki od dostawców.
Tymczasem dynamicznie rosną takie marki jak Biedronka, Lidl, Dino czy Żabka. Duże sieci prowadzą agresyjną politykę cenową i marketingową, co dodatkowo osłabia pozycję spółdzielców. Choć pojawiały się pomysły wspólnych zakupów, sklepu internetowego czy zacieśnienia współpracy między spółdzielniami, na razie nie przyniosły one przełomu. Mimo to w niektórych regionach Społem wciąż inwestuje i próbuje przyciągać klientów nowoczesnymi rozwiązaniami.
#Społem #Handel #PolskiBiznes #Sklepy #Biedronka #Lidl #Dino #Żabka #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/spolem-ma-klopoty-sklepy-znikaja-jeden-po-drugim/bpx3b2c

