
Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP, w programie „Graffiti” stwierdził, że Donald Tusk mocno zaingerował w wybory na Węgrzech, opowiadając się po stronie jednego kandydata. Polityk zaznaczył, że takie działanie może utrudnić przyszłe relacje międzynarodowe, jeśli wybrany kandydat przegra. Przydacz podkreślił również, że problem dotyczy także Radosława Sikorskiego, który podobnie w przeszłości mocno angażował się po stronie określonych sił politycznych, tracąc później możliwość współpracy z przeciwnikami politycznymi.
W opinii Przydacza wizyta prezydenta Karola Nawrockiego na Węgrzech nie była poparciem dla Fidesz ani ingerencją w wybory. Prezydent w żadnym momencie nie odnosił się do kwestii wyborczych, a jego spotkania i zachowanie wobec dziennikarzy miały pełnić funkcję tematu zastępczego, odwracając uwagę opinii publicznej od rosnących cen paliw w Polsce.
Sekretarz stanu podkreślił, że rząd Polski jawnie wskazuje swoje preferencje wyborcze, co jego zdaniem jest krótkowzroczne. Z kolei wizyta Nawrockiego miała na celu utrzymanie otwartego dialogu z Węgrami, które wcześniej wstrzymały dostawy gazu do Ukrainy i prowadziły krytyczną wobec Kijowa politykę. Przydacz zauważył, że relacje dyplomatyczne wymagają poszukiwania pól do współpracy nawet w trudnych kwestiach politycznych.
Na koniec polityk zwrócił uwagę, że oczekiwania obozu liberalnego w Polsce wobec całkowitego zerwania relacji z Węgrami byłyby nierealistyczne. W jego ocenie kluczowe jest jasno określenie stanowiska w kwestiach bezpieczeństwa, jak np. stosunek do Rosji, przy jednoczesnym pozostawieniu przestrzeni do współpracy w innych obszarach. Takie podejście ma zapewnić stabilność relacji międzynarodowych i umożliwić dialog polityczny mimo istniejących różnic.
#Węgry #DonaldTusk #KarolNawrocki #MarcinPrzydacz #Wybory #RelacjeMiędzynarodowe #Fidesz #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-03-26/ingerencja-dona

