
Na Łotwie rozbił się bezzałogowy statek powietrzny, który – według wstępnych ustaleń – nadleciał z Rosja. Dron został wykryty przez system wczesnego ostrzegania, a jego obecność zarejestrowano m.in. dzięki dźwiękowi przypominającemu eksplozję w rejonie Krasławy. Po namierzeniu maszyna uległa rozbiciu.
Szczątki drona odnaleziono na miejscu zdarzenia, gdzie obecnie pracują służby, w tym wojsko, policja i straż graniczna. Łotwa poinformowała, że w wyniku incydentu nikt nie ucierpiał, a infrastruktura cywilna nie została uszkodzona. Nie stwierdzono również dalszego zagrożenia dla mieszkańców.
W związku z sytuacją minister obrony Andris Spruds skrócił wizytę w Ukraina i wraca do kraju. Generał Egils Leszczinskis poinformował, że nie ustalono jeszcze dokładnego pochodzenia ani producenta drona.
Według wojskowego kilka godzin wcześniej inny obiekt naruszył łotewską przestrzeń powietrzną od strony Białoruś, po czym zawrócił w kierunku Rosji. Jego zdaniem incydenty nie były skoordynowane, a drony najprawdopodobniej zboczyły z kursu. Podkreślił jednak, że w warunkach trwających operacji wojskowych w regionie nie da się zagwarantować pełnego bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej.
#Łotwa #Rosja #Dron #Bezpieczeństwo #NATO #Ukraina #Europa #Wojsko #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu

