
Ceny ropy naftowej osiągnęły najwyższe poziomy od lipca 2022 roku, przekraczając 118 dolarów za baryłkę, co jest wynikiem eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Gwałtowny wzrost cen został wywołany atakami na infrastrukturę energetyczną w regionie oraz mianowaniem Modżtaby Chameneiego na stanowisko najwyższego przywódcy Iranu, co rynek odebrał jako sygnał kontynuacji twardego kursu Teheranu.
Amerykański prezydent Donald Trump skomentował sytuację, podkreślając, że wysokie ceny ropy to „niska cena za bezpieczeństwo i pokój w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie”. Jego zdaniem krótko- i średnioterminowe wahania cen są akceptowalne w kontekście globalnego bezpieczeństwa.
Rynki finansowe reagują gwałtownie na niepewność geopolityczną. Indeksy w Tokio (Nikkei 225) i Seulu (KOSPI) spadły o kilka procent, a władze giełd musiały czasowo wstrzymać obrót akcji, aby ograniczyć panikę inwestorów. Podobne spadki odnotowano w Australii, Chinach i Hongkongu, co pokazuje, jak globalnie odczuwalne są skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Dodatkowo ograniczenia w wydobyciu ropy przez Irak i Kuwejt oraz blokada cieśniny Ormuz wstrzymują transport surowca, a Arabia Saudyjska może wkrótce podążyć tym samym kierunkiem. Eksperci ostrzegają, że spowolnienie produkcji może doprowadzić do niedoborów surowca nawet po ewentualnym zakończeniu konfliktu, co może zaburzyć m.in. produkcję tworzyw sztucznych dla przemysłu motoryzacyjnego i elektronicznego.
#Ropa #CenyRopy #BliskiWschód #DonaldTrump #Giełda #Nikkei #KOSPI #Bezpieczeństwo #Inflacja #RynekSurowców #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu

