
Po 12 latach śledczy wznowili sprawę śmierci Pauliny Antczak. Ekshumacja zwłok ujawniła w jej organizmie zabójcze stężenie leku – amiodaronu – którego kobieta nie mogła podać sobie sama. Rodzina od lat podkreślała poważne błędy w śledztwie i znikające dowody, m.in. kroplówkę oraz ubrania Pauliny.
W dniu śmierci Paulina była w mieszkaniu razem z byłym partnerem, Dawidem Z., a para była w trakcie rozstania. Śledczy nie zabezpieczyli prawidłowo miejsca zdarzenia, co według rodziny utrudniło dochodzenie. Pierwsza sekcja zwłok nie dała jednoznacznej odpowiedzi, a wątroba Pauliny została opisania jako nietypowa, co sugerowano jako możliwe nadużywanie alkoholu.
Nowe badania po ekshumacji wykazały obecność amiodaronu w stężeniu wielokrotnie przekraczającym normy. Lek ten w nadmiarze powoduje arytmię serca i zatrzymanie krążenia. Biegli podkreślili, że substancja mogła zostać podana przez osoby trzecie, co sugeruje działanie celowe i wskazuje na zabójstwo.
Rodzina Antczak od dawna czekała na przełom w sprawie. Obecnie prowadzone jest postępowanie w kierunku zabójstwa, a ojciec Pauliny podkreśla, że oczekuje sprawiedliwości i kary dożywocia dla sprawcy. Śledztwo i jego dalsze wyniki będą omawiane w programie „Państwo w Państwie” w Telewizji Polsat.
#Śledztwo #Zabójstwo #PaulinaAntczak #Prawo #Sprawiedliwość #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu

