
Były prezes Najwyższa Izba Kontroli, Marian Banaś, odniósł się do doniesień medialnych dotyczących kosztów jego zagranicznych podróży służbowych. Według publikacji prasowych wydatki na ten cel miały wynieść ponad 3 miliony złotych, co wywołało szeroką debatę publiczną. Banaś zdecydowanie odrzucił te zarzuty, określając je jako „zmanipulowane” i niezgodne z rzeczywistością.
Sprawa dotyczy artykułu opublikowanego przez Rzeczpospolita, w którym wskazano, że w latach 2019–2025 były szef NIK odbył kilkadziesiąt zagranicznych delegacji, odwiedzając m.in. kraje w Ameryce Południowej, Azji i Europie. Według tych ustaleń średni koszt jednego wyjazdu miał wynosić ponad 50 tysięcy złotych, a częstotliwość podróży sugerowała regularne wyjazdy niemal co miesiąc. Publikacja zestawiała również te wydatki z innymi przypadkami, co dodatkowo podsyciło dyskusję.
W odpowiedzi Marian Banaś wyjaśnił, że wskazywana kwota 3 milionów złotych dotyczy wszystkich zagranicznych podróży służbowych realizowanych przez pracowników NIK w analizowanym okresie, a nie wyłącznie jego własnych delegacji. Podkreślił, że łączenie tej sumy tylko z jego osobą jest błędem i prowadzi do mylących wniosków. Zaznaczył również, że budżet instytucji podlega wieloetapowej kontroli i zatwierdzaniu przez odpowiednie organy państwowe.
Były prezes NIK zapewnił, że wszystkie wyjazdy były realizowane zgodnie z obowiązującymi przepisami i miały konkretne uzasadnienie merytoryczne. Jak wskazał, delegacje wiązały się m.in. z realizacją projektów międzynarodowych oraz współpracą z zagranicznymi instytucjami kontrolnymi. Dodał także, że działalność NIK była regularnie poddawana audytom, które nie w
#NIK #Banaś #Kontrola #FinansePubliczne #PodróżeSłużbowe #Debata #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu

