
Premier Donald Tusk podczas wiecu wyborczego w Krakowie odniósł się do wysokich cen paliw w Polsce. Szef rządu wskazywał na sytuację za wschodnią granicą oraz konflikt na Bliskim Wschodzie jako czynniki wpływające na ceny paliw na świecie.
Tusk przebywał w Krakowie, gdzie wspierał Monikę Piątkowską, ubiegającą się o urząd prezydenta miasta. Podczas spotkania jeden z uczestników zapytał premiera o wysokie ceny na stacjach.
Tusk wskazał na Putina i sytuację na Bliskim Wschodzie
Premier powiedział, że Polska nie ma dużego wpływu na światowe ceny paliw. Według niego za wzrost cen paliwa i gazu związany z sytuacją za polską granicą odpowiada Władimir Putin, a nie Wołodymyr Zełenski.
Tusk wskazał również na sytuację na Bliskim Wschodzie. Jako największy problem wymienił zamknięcie cieśniny Ormuz. Odniósł się także do wojny oraz rozmów i negocjacji prowadzonych przez Amerykanów i Irańczyków.
Premier o podatku od nadzwyczajnych zysków
Donald Tusk przypomniał również o projekcie ustawy zakładającym wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Jak podano w tekście, ustawa została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Premier przekonywał, że chodzi o miliardy złotych, które można byłoby pozyskać od koncernów osiągających wysokie zyski w czasie kryzysu.
Wspomniał także o funkcjonującym do niedawna programie Ceny Paliw Niżej (CPN).
„Nie dam sobie wmówić”
Na zakończenie Tusk stwierdził, że sytuacja na światowym rynku paliw nie zależy od kandydatki na prezydenta Krakowa ani od niego jako premiera.
– Nie dam sobie wmówić, że ceny ropy na świecie to jest coś, o czym może zdecydować Monika Piątkowska w Krakowie, czy nawet ja jako premier polskiego rządu – powiedział.
#CenyPaliw #DonaldTusk #Paliwo #Ropa #MonikaPiątkowska #Kraków #Polska #Gospodarka #Wiadomości #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu #RuchDobrychPolaków

