
Były premier Leszek Miller skomentował operacje USA i Izraela w Iranie, podkreślając, że oczekiwanie, iż Irańczycy powitają obce wojska z kwiatami, jest naiwne. Zdaniem Millera prawdziwym celem ataków nie jest ograniczenie irańskiego programu nuklearnego, lecz likwidacja elity przywódczej kraju i wymuszenie zmiany reżimu, co w jego ocenie jest bardzo złudne.
Były prezydent Bronisław Komorowski zaznaczył, że głównym zainteresowanym operacją jest Izrael, a korzyści dla Stanów Zjednoczonych są mniej oczywiste. Z kolei Jan Krzysztof Bielecki podkreślił, że USA nie planują inwazji lądowej, a działania ograniczają się do precyzyjnych nalotów i ostrzałów rakietowych. Waldemar Pawlak zgodził się, że operacja ma charakter ograniczony, a ewentualne skutki takiego uderzenia będą umiarkowane.
Byli politycy zwrócili również uwagę na rolę Rosji, która – według Millera – krótkoterminowo korzysta na wzroście cen ropy, jednocześnie zachowując wstrzemięźliwość wobec Iranu. Komorowski podkreślił, że w szerszym geopolitycznym kontekście Rosja traci wpływy na świecie, co potwierdził Bielecki, wskazując na ograniczone możliwości Moskwy w Syrii czy Wenezueli.
Miller podsumował, że w polityce międzynarodowej liczy się siła, a nie „twarz” czy reputacja państw, co w kontekście Iranu, USA i Izraela oznacza, że głównym instrumentem nacisku pozostają precyzyjne ataki powietrzne, a nie konwencjonalna interwencja lądowa.
#Iran #USA #Izrael #LeszekMiller #BronisławKomorowski #JanKrzysztofBielecki #Geopolityka #BliskiWschód #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu

