Polacy są gotowi na duże zmiany w języku? „Po jakimś czasie się oswajamy”

W Polsce coraz częściej dyskutuje się o feminatywach i zmianach językowych w dokumentach urzędowych oraz instytucjach naukowych. W styczniu przedstawiono założenia pakietu antydyskryminacyjnego, który ma być częścią ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce. Wśród postulatów znalazły się m.in. reprezentacja co najmniej 30 proc. obu płci we władzach uczelni oraz stosowanie feminatywów we wszystkich dokumentach, a nowelizacja ma wejść w życie od 1 stycznia 2027 roku.

W programie „Najważniejsze pytania” dr hab. Michał Bilewicz, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, podkreślił, że formy żeńskie zawodów początkowo wydają się sztuczne, ale po pewnym czasie użytkownicy języka się z nimi oswajają. Im dłużej funkcjonują w społeczeństwie, tym łatwiej je zaakceptować, a ich stosowanie może zwiększyć poczucie równości i zachęcić kobiety do ubiegania się o różne stanowiska.

Ekspert zauważył również, że dotychczas w polskim prawie często stosowano formy męskie w odniesieniu do wszystkich, np. kobieta uzyskująca stopień naukowy otrzymywała tytuł „doktor habilitowany”, mimo że naturalną formą byłby feminatyw. Bilewicz wskazał, że zmiana języka w tym zakresie jest krokiem w przeciwnym kierunku i może wspierać większą widoczność kobiet w życiu zawodowym i akademickim.

Jednocześnie Bilewicz podkreślił, że sama zmiana języka nie wystarczy, aby zapewnić pełną równość płci. Choć feminatywy mają znaczenie symboliczne i edukacyjne, potrzebne są również działania systemowe i społeczne. Ekspert zaznaczył, że warto kontynuować wprowadzanie żeńskich form, licząc na to, że z czasem staną się naturalnym elementem polszczyzny.

#Feminatywy #PolskiJęzyk #RównośćPłci #Uczelnie #Prawo #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu

Dodaj komentarz