
Prezes Polski Komitet Olimpijski Radosław Piesiewicz oświadczył, że mimo pojawiających się kontrowersji wokół giełdy Zondacrypto nie ma podstaw do rozwiązania umowy sponsorskiej. Podkreślił, że kontrakt został zawarty w dobrej wierze, a przed jego podpisaniem przeprowadzono analizy prawne, które nie wykazały przeszkód do współpracy. Dodał również, że wsparcie finansowe sponsora umożliwiło udział polskich sportowców w zimowych igrzyskach olimpijskich.
Sprawa nabrała rozgłosu po tym, jak część zawodników zaczęła zgłaszać problemy z wykorzystaniem otrzymanych nagród w tokenach. Choć środki widnieją na ich kontach, pojawiły się trudności z ich wymianą na tradycyjną walutę. Jednocześnie kolejne kluby sportowe w Polsce zaczęły dystansować się od współpracy z Zondacrypto, podejmując kroki zmierzające do rozwiązania umów sponsorskich, co dodatkowo zwiększyło presję na PKOl.
Do sporu włączyli się przedstawiciele rządu. Jacek Dobrzyński zarzucił prezesowi PKOl, że „kłamie i manipuluje”, twierdząc, że organizacja nie pytała służb bezpośrednio o tę konkretną firmę. Stanowisko to potwierdził również Tomasz Siemoniak, wskazując na nieścisłości w komunikacji między PKOl a Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Piesiewicz odpowiedział, że oczekuje ujawnienia działań służb i wyjaśnienia, dlaczego – jeśli posiadały wiedzę o potencjalnych zagrożeniach – nie poinformowały o tym wcześniej.
Równolegle trwa śledztwo dotyczące działalności Zondacrypto, prowadzone przez organy ścigania. Według prokuratury liczba poszkodowanych może sięgać setek osób, a wartość strat liczona jest w setkach milionów złotych. Główne zgłoszenia dotyczą problemów z wypłatą środków z platformy. Mimo narastających kontrowersji prezes PKOl podtrzymuje swoje stanowisko i nie rozważa rezygnacji z funkcji, co wskazuje na utrzymujący się impas w tej sprawie.
#PKOl #Zondacrypto #RadosławPiesiewicz #Kryptowaluty #Sport #ABW #Śledztwo #Finanse #Kontrowersje #DwudziestaPięćdziesiąt #RadioDobregoPrzekazu

